„— Szybko, szybko! — zawtórował jej Carty.
— Dlaczego mamy wychodzić Lepiej ruszajmy — zaproponował czyjść głos.
— Z martwym koniem zaplątanym w uprząż Jeśli nie chcecie tkwić tu do zmroku, musicie pomóc woźnicy.
Groźba poskutkowała. Wyszli, jak potrafili najszybciej. Trzech rzuciło się w stronę zaprzęgu, inni pobiegli ku leżącym w kurzu ciałom.
— Nie ma co się gapić — powiedziała ostro pasażerka. — Bierzcie się do kopania dołu i idźcie połapać konie. Nie, nie wszyscy! — zaprotestowała ujrzawszy, że cała gromadka ruszyła truchtem ku widocznym stąd sylwetkom trzech zwierząt. Nie odbiegły daleko. — Weźcie kilofy i szpadle — zarządziła. — Są pod kozłem. Musimy przecież pochować tych nieszczęśników.
Usłuchali. Nie ozwał się ani jeden głos protestu. Karol nie miał tu nic do roboty. Wrócił do swego zabitego wierzchowca i począł ściągać z niego uprząż. Przy tej czynności zastał go Carty.
— Szkoda konia — stwierdził. — Ale nie martw się, dostaniesz jednego ze zdobycznych. Słusznie ci się należy. I jeszcze ci coś powiem — tu zniżył głos — to te same draby, które napadły na Tessa.
— Skąd wiesz
— Dobrze zapamiętałem ich twarze w saloonie Musgravea. Ten właśnie, który chciał zatrzymać nasz zaprzęg, ma rude włosy. Nie wierzysz, przypatrz się.“(8)
<<<< Traube nie nadążył wzrokiem
| Niosąc dalej nosze >>>>
Zakłady Bukmacherskie |nieruchomosci szczecin |Multilotek