„Cud go ocalił.
Dogania resztę towarzystwa i niezwłocznie krzyczy im o tem, co wół uczynił zabił człowieka, panią, loży ona na wzgórzu, trochę od drugiej strony wzgórza, może nawet już nie żyje, ale trzeba zobaczyć, spróbować —! O, odźwierny znów się stał zuchem, znów mu powrócił jego obrotny rozum, żąda pomocy, by ratować panią. A otóż, zaiste, tłumaczy nawet, że przyszedł tylko dlatego, aby o tem zawiadomić, jedynie po to, bo mógłby przecie zostać na drzewie, gdzie mu było dobrze!
Daniel zawraca z nim spiesznie. Bertelsen z szlachetną nieostrożnością ofiarowuje się im towarzyszyć, ale panna Ellingsen odwodzi go od tego.— Pozostań tu pan, zaczekaj tutaj! — mówi — ja wrócę natychmiast! — Iz temi słowy biegnie za
tamtymi dwoma. Dzielnie postąpiła! Może majaczy jej się, że swą bluzką czerwoną odwróci wołu od trupa.
I bardzoby to się przydało — wół przypomniał sobie swą ofiarę, swego trupa, i znalazł go napowrót. Gdy obaj ludzie przybywają na ratunek, wół jest całkowicie zajęty dokonywaniem zniszczenia trupa. Wszczynają krzyk, hałasują, lecz zwierzę pracuje z desperacją i nie zwraca na nic uwagi. Aż wreszcie, z drogi głos jakiś go dobiega, przymilne gadanie, tak znane bykowi, to Marta nadchodzi. Dźwiga ona skopek i zbliża się wprost do rozjątrzonego zwierzęcia, podając mu mleko. Próba udaje się. A Daniel jest tuż obok z powrozem.“(11)
<<<< „Śląsk Powstawały słynne
| - Chcę prosić Waszą >>>>
Cytaty dla każdego |koniecpol |sprężarki