Katalog |meble wypoczynkowe |mamita
dobrze.wydarzeniadlaniej.info

„Leon wstał i pożegnawszy się wyskoczył z tramwaju. Jaskrawo pałającą neonami ulicą śród błyszczących wystaw sklepowych podążył do „Bristolu". Było chłodnawo. W oddali gdzieś jeszcze wciąż grzmiało. I oto w pewnej chwili zorientował się w dość zaskakującym fakcie. Na ogół świetnie znosił upały. Nie bywał żałośnie przepoconym egzemplarzem w typie Tecia — w żaden sposób. Prawie nie wiedział, co to znaczy transpiracja. A więc jakże to się stać mogło, że teraz czuł między łopatkami i na piersi mokry, chłodzący kompres koszuli Widocznie z jego porami na skórze coś się stało wyjątkowego — i to prawdopodobnie wtedy, gdy rozmawiał z Teciem na dachu „Sportowej".
Był to jakby mały upominek od kapitana Wieczorkiewicza, trzymającego się swego słowa. i
Natomiast Wachicki wiele rzeczy opowiadał innych, o swym — dajmy na to — dzieciństwie lub o latach studenckich. Są bez znaczenia, toteż autor je pominął milczeniem. Jednakże zastanowiło go, że oto całkiem nieznajomy pan, co prawda pod imponującą dozą koniaku z lodem i lemoniadą, obdarza go niebywałą i skądinąd ryzykancką szczerością. Dlaczego, czy miał w tym cel Wydało się autorowi, uprzedzonemu o aktorskich zdolnościach nowego znajomego — bo przecie sam się do nich przyznawał — że ów cokolwiek „na szczerego się zgrywa". Może tak było w istocie. Ale byłaby to, trzeba przyznać, subtelna gra. Szczerość jest maską najtrudniejszą, bo nie pozwala człowiekowi obnażyć swej dojrzałości umysłowej — zanadto szczery osobnik jest bowiem zawsze coś niecoś niedojrzały. Szczerość idzie w parze z naiwnością, z brakiem doświadczenia lub też z bagażem doświadczeń, których nie umiał należycie ocenić i przeto wręcz mylnie interpretuje. Leon Wachicki natomiast potrafił wywrzeć na autorze wrażenie wcale inteligentnej psychologicznie rozgarniętej jednostki (bynajmniej nie niedojrzałej!), pozostając zarazem... w zadziwiający sposób szczerym.“(3)


nagrobki kraków |koniecpol |Apartamenty nad morzem