„się drwalom rąbiącym drzewo, spacerował w stronę Roozendaal, mijając spichlerz, naprzeciw którego stał młyn na łące, oraz wiązy na cmentarzu. Wspomnienie Borinage zacierało się z wolna. Nabierał zdrowia i sił i już po krótkim czasie czul, że musi znów wziąć się do pracy.
W pewien deszczowy ranek Anna Kornelia zeszła do kuchni wcześniej niż zwykle; w piecu już trzeszczał ogień. Yincent siedział przed piecem z nogami opartymi o ruszt i trzymał na kolanach nie wykończoną kopię obrazu Les Heures de la Journie
— Dzień dobry, synu — zawołała.
— Dzień dobry, mamo — pocałował ją czule w szeroki policzek.
— Co cię wygnało tak wcześnie z łóżka, synku
— Chciałem pracować.
— Pracować
Anna Kornelia spojrzała na szkic na jego kolanach, potem na ogień w piecu.
— Ach tak, chciałeś napalić. Ale po to doprawdy nie potrzebujesz zrywać się tak wcześnie.
— Nie, mamo, chciałem rysować.
Anna Kornelia jeszcze raz spojrzała przez ramię syna na rysunek. Wydało jej się dziecinną zabawką przerysowywać coś z magazynu.
— Chcesz się zajmować rysowaniem
— Tak.
Vincent wytłumaczył jej swą decyzję dodając, że Theo jest gotów mu pomóc. Wbrew oczekiwaniu Anna Kornelia zdawała się aprobować jego zamiar. Poszła szybko do pokoju i po chwili wróciła z listem w ręku.“(5)
Masaż Szczecin |FIRMA BUDOWLANA WROCŁAW |Apartamenty nad morzem